Niedzielne popołudnie, ja od sześciu godzin próbuję przysiąść nad łaciną. R. uczy się matematyki dyskretnej pichcąc makaron w kuchni.
R: I co tam czytasz?
K: Gazetę.
R: Coś o łacinie?
K: Nie… o ssaniu członka.
R. wrócił do makaronu. (;
październik 28, 2007 @ 5:15 pm (zasłyszane)
Niedzielne popołudnie, ja od sześciu godzin próbuję przysiąść nad łaciną. R. uczy się matematyki dyskretnej pichcąc makaron w kuchni.
R: I co tam czytasz?
K: Gazetę.
R: Coś o łacinie?
K: Nie… o ssaniu członka.
R. wrócił do makaronu. (;