Idziemy po plantach. R. wskazuje jakiś ogromny i majestatycznie wśród zieleni trwający Zabytek.
R: Wiesz, co to jest?
K: …plant!
październik 28, 2007 @ 6:11 pm (zasłyszane)
Idziemy po plantach. R. wskazuje jakiś ogromny i majestatycznie wśród zieleni trwający Zabytek.
R: Wiesz, co to jest?
K: …plant!
październik 28, 2007 @ 5:58 pm (zasłyszane)
W Krakowie jesteśmy usytuowani od niedawna i mnie co krok zaskakują niuanse związane z planem miasta (i nie tylko). Kiedy dostałam smsa o “ustawce pod adasiem na rynku” nastąpiła chwila głębokiej konsternacji i wzmożonej aktywności mózgu, która zaowocowała…
K: Gdzie na rynku jest sklep adidasa?
R: Adidasa?
K: Bo mamy się spotkać pod “adasiem na rynku”.
R: …
Tutaj już zrozumiałam, że chyba jednak na rynku adidasa nie ma.
R: “Adaś” to pomnik Mickiewicza, żaden sklep…
Ciepło, cieplej, ale nadal ujemnie.
K: A… to ta leżąca głowa jest Mickiewicza?
R: . . .
Zasłona milczenia (;
październik 28, 2007 @ 5:15 pm (zasłyszane)
Niedzielne popołudnie, ja od sześciu godzin próbuję przysiąść nad łaciną. R. uczy się matematyki dyskretnej pichcąc makaron w kuchni.
R: I co tam czytasz?
K: Gazetę.
R: Coś o łacinie?
K: Nie… o ssaniu członka.
R. wrócił do makaronu. (;